Szybka ustawka z Bodkiem no i oczywiście nic nie zapowiadało, że będzie też szybkie ciśniecie :)
Trasa przebiegła przez Cegłów do Jeruzala. Stamtąd do Latowicza, a następnie już prosto do Mińska przez Siennicę. Licznik praktycznie nie pokazywał poniżej 30 km/h - na podjazdach ok. 27 km/h :)
Całość udało się przejechać naprawdę świetnie i szybko. Do tego Bodek podkręcał jeszcze tempo, ale 40 km/h na lekkim wzniesieniu to było już dla mnie za dużo :) Do tego przez całą trasę... Można zobaczyć dlaczego montuje się w rowerze bagażnik :)
Jak to już ostatnio bywa na weekendowych wyjazdach - pobudka wcześnie rano (tym razem 5:30) jazda pociągiem i metrem na Młociny. 12 km do Truskawa i wbijamy do Kampinosu.
Na jednym odcinku czerwonego szlaku mijaliśmy tabliczkę ostrzegającą przed okresowo zalanym fragmentem, pomyśleliśmy, że jakoś się to przejedzie. "Jakoś" jest właściwym określeniem. Jak dojechaliśmy do dosłownie bagna to nie to, że musieliśmy prowadzić rowery przez wodę to jeszcze atakowała nas monstrualna chmara komarów, normalnie jakaś masakra!
W Kampinosie ogólnie nie można narzekać na brak ciekawych miejsc, zawsze można rzucić okiem np. na wiele różnych pomników głównie pozostałych po II WŚ.
Jak już wybraliśmy się do Kampinosu to oczywiście nie mogło zabraknąć głównej atrakcji - czyli Szczebla - mazowiecki substytut górskiego singla. Chociaż niestety znalazła się tutaj jakiś "uprzejma" osoba która regularnie kładła na ścieżce gałęzie.
W drodze powrotnej ok. 15 km przed Warszawą dorwała nas burza. Chcieliśmy ją przeczekać na przystanku, ale w ogóle nie ustawała. Do tego jeszcze sporo kierowców była na tyle uprzejma, że zamiast omijać kałużę która znajdowała się zaraz naprzeciwko przystanku to po prostu w nią wjeżdżała.
Czym bliżej Warszawy to większe zdziwienie - burza była naprawdę konkretna. Miejscami przejeżdżało się przez wodę niemal po mufę. Oczywiście byliśmy cali przemoczeni. Po powrocie do domu dopiero się dowiedziałem, że ta sama burza pozalewała normalnie samochody po same dachy.
Pogoda ostatnio coś bardzo kapryśna, a ruszyć się trzeba :) Dziś padło terenowo na Górkę Wólczańską (dawno tam nie byłem). Oczywiście bardzo dobrze porobiło się podjazdy plus naprawdę kilka ciekawych zjazdów - jeden kończył się małą hopką między drzewami - nie wiem jak za pierwszym razem tam się zmieściłem - dokładnie między dwoma drzewami gdzie stoi rower. Oczywiście przy dość znacznej prędkości + wybicie z muldy.
Następnie z Dłużewa to już jazda zielonym szlakiem do Kiczek. Bardzo przyjemnie się jechało. Po drodze napotkałem krowich strażników - w kilku miejscach czujnie obserwowali mój przejazd - nawet na środku drogi :)
Plan na dziś był, aby zrobić jakąś dłuższą całodniową trasę, ale poranny deszcz zniweczył ten plan. Zapowiadało się, że cały dzień taki będzie. Ale nie! Pogoda normalnie zaskoczyła, przewiało chmury i normalnie nastało piękne lato :)
Terenowo - asfaltowo do Mrozów gdzie krótki odpoczynek w parku. Naprawdę prezentuje się bardzo dobrze, do tego jeszcze jest fontanna. Na mój gust to tak w pewnym sensie lepiej niż w Mińsku :)
Pogoda za oknem super to szkoda, aż się nie ruszać z domu :) Trasa dość standardowo - wydmami przez Mikanów do Mieni, a tam powrót wzdłuż torów do Mińska.
Tak samo jak C1ach'a mnie też zaskoczył widok wyciętego lasu niedaleko dawnej kopalni przy Wólce Wiciejowskiej - faktycznie był tam kawałek ładnego singla, ale miejmy nadzieję, że w miarę szybko to odrośnie czy jakoś się uporządkuje, bo na razie jest tam spory bałagan. Przejechać jakoś się da, ale ciężko.
Dojazd do Legionowa zamienia się już w klasyk, najpierw pociągiem do Rembertowa, ale tym razem dojazd trasą w okolicach Zegrza. Oczywiście cel - maraton Poland Bike :)
Ruszamy mocno za jedną grupą i... Niestety przy szybkim ruszaniu na stojąco + szybka zmiana przełożenia = zerwany łańcuch. Normalnie pierwszy raz mi się to zdarzyło, a szczerze myślałem, że jakoś tego w ogóle uniknę :) 20 min zabawy ze skuwaczem i ruszam. Bodek na mnie poczekał to ruszamy razem z ok. 15-20 min stratą do ostatniego sektora - uderzamy na dystans MAX.
Trasa naprawdę świetna, super single, zjazdy, muldy. Dużo interwałów i dość trudna technicznie. Naprawdę zabawa i przejazd świetny. Jedna z lepszych tras!