Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Maj5 - 2
- 2012, Kwiecień10 - 4
- 2012, Marzec7 - 0
- 2011, Grudzień1 - 2
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik3 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień20 - 6
- 2011, Lipiec12 - 2
- 2011, Czerwiec10 - 2
- 2011, Maj12 - 2
- 2011, Kwiecień10 - 6
- 2011, Marzec3 - 5
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik10 - 2
- 2010, Wrzesień12 - 4
- 2010, Sierpień19 - 12
- 2010, Lipiec5 - 4
- 2010, Czerwiec14 - 0
- 2010, Maj8 - 2
- 2010, Kwiecień12 - 6
- 2010, Marzec4 - 5
- 2010, Styczeń1 - 2
- 2009, Grudzień3 - 0
- 2009, Listopad5 - 0
- 2009, Październik4 - 2
- 2009, Wrzesień14 - 15
- 2009, Sierpień17 - 29
- 2009, Lipiec12 - 5
- 2009, Czerwiec9 - 17
- 2009, Maj9 - 9
- 2009, Kwiecień8 - 4
- 2009, Marzec7 - 3
- 2009, Luty1 - 0
- 2009, Styczeń1 - 0
- 2008, Grudzień5 - 17
- 2008, Listopad6 - 2
- 2008, Październik6 - 2
- 2008, Wrzesień13 - 6
- 2008, Sierpień16 - 5
- 2008, Lipiec14 - 0
- 2008, Czerwiec16 - 2
- 2008, Maj3 - 0
Dane wyjazdu:
107.87 km
5.00 km teren
05:44 h
18.81 km/h:
Maks. pr.:48.95 km/h
Temperatura:27.0
HR max:158 ( 79%)
HR avg:122 ( 61%)
Podjazdy:1151 m
Kalorie: 2945 kcal
Rower:Kelly's Imagine
Praga koks expedition - Dzień V - Przełęcz Knurowska - Zakopane - Stare Hory
Środa, 17 sierpnia 2011 · dodano: 04.09.2011 | Komentarze 0
To już powoli staje się rutyną. Pobudka 7:30, ogarnięcie rzeczy, proste śniadanie z pieczywem i wędliną, pakowanie wszystkiego na rowery jazda tuż przed 10:00. Tak rozpoczęliśmy podróż z Maszkowic w kierunku Zakopanego.Trasę obraliśmy przez przełęcz Knurowską, tym sposobem ominęliśmy Krościenko n. Dunajcem i zyskaliśmy parę kilometrów.

Rogi do przodu!© px
Sam podjazd na przełęcz jest dość długi, ale mało wymagający. Bardzo przyjemnie się go pokonuje i spokojnie zdobywa. Teraz w porównaniu z Przehybą każda przełęcz wydaje się łatwizną. Po zjeździe do Knurowa jesteśmy już rzut beretem od Nowego Targu.
Stamtąd skręcamy na krajową 47'kę w stronę Zakopanego. Trasa bardzo uczęszczana i praktycznie bez pobocza. Męczymy dość dobrym tempem te 21 kilometrów, smaczku dodaje wspaniały widok na majestatycznie wyłaniające się z chmur Tatry. Tak, właśnie w Waszą stronę zmierzamy.

Widok na Tatry© px

Sakwiarz - kierunek Tatry© px
Po około godzinie wjeżdżamy do miasta, przeciskając się między samochodami szybko znajdujemy drogę na Krupówki. Przyzwyczajeni do znikomej ilości ludzi zdumiewa nas widok ludzkiego potoku przemierzającego deptak, musimy zejść z rowerów i je prowadzić - nie ma innego wyjścia. Płynąc wraz z resztą turystów odwiedzamy niezastąpionego McDonalda i jemy nasz pierwszy (kupny) ciepły posiłek.
Następnie zwiedzamy powoli miasto, skocznię narciarską oraz później kierujemy się w stronę Kościeliska.

Krupówki - przeciskanie się rowerem© px

Skocznia narciarska w Zakopanem© px
Chcąc opuścić Zakopane, Tatry coraz bardziej przyciągają naszą uwagę, nie możemy się temu oprzeć i podjeżdżamy na najlepszy punkt widokowy w okolicy. Widok na Giewont jest zdumiewający.

Widok na Giewont z Zakopanego© px
Już nabraliśmy sporo wysokości, więc liczymy na zacny zjazd. Nic bardziej mylnego, na wyjeździe z miasta czeka nas podjazd do Kościeliska, dalej już delikatny zjazd praktycznie do samego Chochołowa. Bodek nieźle podkręcił tempo i lecieliśmy cały czas ok. 40 km/h, dzięki temu też udało nam się znaleźć nocleg jeszcze przed zmierzchem, wręcz o zachodzie słońca.

Witamy na Słowacji© px
Tym razem przenocowaliśmy na Słowackiej stronie, w Chochołowie nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego miejsca. Większość tamtejszych domów, albo jest wynajmowanych, albo służy za letnie rezydencje. Udaliśmy się więc w stronę Słowacji. Niby przejechaliśmy tylko kilka kilometrów , ale różnice kulturowe widać na pierwszy rzut oka. Co do noclegu to przynajmniej Słowacy okazali się bardzo mili i sympatyczni. Po kilku próbach udało nam się wytłumaczyć (a raczej pokazać), że chodzi o rozbicie namiotu. Wznieśliśmy nasz namiot niczym, jak to określił Słowak "Chicago Tower" na pięknej, amerykańskiej trawie.
